Franciszek Salezy Jezierski jako wizytator szkół

Jednym z ciekawszych epizodów w życiu kanonika Franciszka Salezego Jezierskiego była rola wizytatora generalnego Szkoły Głównej w 1785 r. Gdy w XVIII w. w Rzeczpospolitej zaczęła działać Komisja Edukacji Narodowej (KEN), wyzwaniem równie ważnym jak reformowanie edukacji poprzez akty prawne, była kontrola, czy wdrażane reformy są realizowane. Przeprowadzanie takich kontroli było zadaniem wizytatorów, którzy już od 1774 r. odwiedzali szkoły i raportowali swoje spostrzeżenia.

Przeczytaj więcej: relacja Franciszka Salezego Jezierskiego z wizytacji w 1785 r.

Przez kilka lat rola i zakres zadań wizytatora ewoluowały. Od 1780 r. urząd wizytatora miał już jasno określone określone zadanie opisane w Ustawie Komisji Edukacji Narodowej w rozdziale IV „Wizyta Zgromadzeń Akademickich i szkół narodowych”. Do jego zadań należało np. ocenienie stanu nauki w danej szkole, zebranie danych statystycznych dot. uczniów, grona nauczycielskiego, a także warunków, w jakich kształciła się młodzież. Wizytatorzy mieli za zadanie także sprawdzić przygotowanie merytoryczne nauczycieli, ocenić ich postawę i przekazywane wartości moralne. Oprócz tego rolą wizytatora było nawiązywanie kontaktów z lokalnymi liderami opinii, głównie wywodzącymi się z lokalnej szlachty lub duchowieństwa i propagowanie założeń i idei działań KEN.

Innymi słowy - wizytator oprócz weryfikacji stanu nauki w danej szkole - próbował także zwiększać świadomość i zjednywać przychylność dla działań edukacyjnych KEN wśród lokalnej społeczności. Wszystkie zebrane informacje z danej wizyty były następnie przekazywane do KEN w formie tzw. raportów generalnych wizytatorów.

Analizując powyższe widać, że od 1780 r. Komisja Edukacji Narodowej postanowiła zwrócić większą uwagę na wizytowanie szkół, widząc w tym m.in. istotny czynnik umożliwiający monitorowanie stanu edukacji w kraju oraz realizacji założeń programowych i ideowych KEN.

Wizytator Franciszek Salezy Jezierski

Szkoła Główna Koronna (dzisiejszy Uniwersytet Jagielloński) na posiedzeniu 12 marca 1785 roku powołała kanonika kaliskiego Franciszka Salezego Jezierskiego na stanowisko wizytatora generalnego. Było to nie lada osiągnięcie dla przedstawiciela szlachty ziemi łukowskiej pochodzącego z niewielkiej wsi Jeziory-Gołąbki, który już maju tego samego roku wyruszył z Krakowa (w którym wtedy mieszkał), aby dokonać przeglądu szkół. Co ciekawsze, oprócz standardowych instrukcji, kanonik Jezierski otrzymał także list od Hugona Kołłątaja zachęcający go do "najgorliwszego odprawienia funkcji wizytatorskiej", a więc podjęcie się zadania z należytą starannością i proaktywną postawą.

O tym, jak ważną rolę podejmował w owym czasie Franciszek Salezy świadczą także inne słowa Kołłątaja zawarte w tym samym liście, który przypomina, że tylko szkoły kierowane przez osoby przekonane do założeń reformy edukacji i sprzyjające nowemu podejściu do edukowania powinny piastować stanowiska kierownicze w placówkach edukacyjnych. Innymi słowy, jednym z celów kanonika Jezierskiego miało być sprawdzenie, czy przełożeni wizytowanych szkół są pozytywnie nastawieni do reform KEN. Cytując Kołłątaja: "Wizytator [...] powinien się najprzód zastanowić nad zdolnością i charakterem przełożonych każdego zgromadzenia, od tego albowiem wszystko zależy. Póki nie będziemy mieli przełożonych oświeconych, zdolnych do rządzenia, łagodnych, sprawiedliwych, kochających swe powołanie i przekonanych o dobroci Ustaw Komisji, poty cała nasza budowa na nic się nie przyda. "

Franciszek Salezy o swoim podejściu do wykonywanych obowiązków:

"Ile mi kolwiek przychodziło odwiedzać szkoły, starałem się zastanowić młódź szkolną nad celem, do którego przez edukacyję dążą; to jest: nad tymi obowiązkami, do których się dla ojczyzny przez edukacyję sposobią. (...) ostrzegałem przy tern, że ludzie urodzeni w stanie szlacheckim nie powinni nigdy pogardzać żadną inną klasą obywatelów, a mając zaszczyty z swego własnego urodzenia, obowiązani są tern bardziej starać się o przymioty osobiste, które dopiero potrafią ich uczynić godnymi następcami cnoty swych poprzedników. Wszędzie takowy dyskurs był dobrze przyjęty, prócz województwa łęczyckiego, gdzie powtórzywszy to zdanie, zasłużyłem na niechęć obywatelów"

Raport z wizytacji Franciszka Salezego Jezierskiego

W sumie kanonik Jezierski odwiedził 21 szkół w okresie od maja do lipca 1785 r. Co ciekawsze, było to więcej szkół, niż zobowiązywała go do tego instrukcja.

Sprawozdanie z wizytacji dokonanych przez Jezierskiego znalazło się w opracowaniu "Raporty generalnych wizytatorów z r. 1785", wydanym przez Tadeusza Wierzbowskiego w Warszawie w 1914 r. i jest dostępne w internecie.

Niestety jedna z wizytacji - dotycząca szkół łęczyckich - była początkiem konfliktu, którego efektem było usunięcie kanonika Jezierskiego z funkcji wizytatora. Artykuł o genezie i przebiegu tego konfliktu zostanie opublikowany wkrótce.

Wstęp do raportu z wizytacji dokonanej w 1785 r. napisany przez Franciszka Salezego Jezierskiego :

RAPORT

z wizyty generalnej szkół Pińczowskich, Kieleckich, Radomskich, Górskich, Warszawskich akademickich i pijarskich, Węgrowskich, Drohickich, Pułtuskich, Płockich, Łowickich, Rawskich, Piotrkowskich, Łęczyckich, Wieluńskich, Trzemeszyńskich. Poznańskich, Wschowskich, Rydzyńskich i Kaliskich, odprawionej przez ks. Franciszka Salezego Jezierskiego, Sw. T. D., kanonika kolegiaty Kaliskiej, dany Szkole Głównej roku 1785.

Przyjąwszy na siebie obowiązek wizytatora z woli P. Szkoły Głównej, winienem uczynić sprawę z dopełnienia onego; tym końcem stosownie do Ustaw P. Komisyi, gdy mi przychodzi oddać raport całej w tym roku pracy, oznajmuję najprzód, że wizyta moja składa się z aktów wypisanych z protokółów każdego zgromadzenia, powtóre z zaleceń na każdem miejscu zostawionych, a z protokółów miejscowych ekstraktem wyjętych. Te dwa gatunki aktów podpisane są rękami osób każdego w szczególności zgromadzenia, a z nich potrzebniejsze artykuły składają dzisiejszy raport.

Stosownie do okoliczności, jakie na każdem miejscu zastałem, natychmiast donosiłem rektorowi P. Szkoły Głównej, sekretarzowi, co zaś prosto do wiadomości P. Komisyi odnieść należało, o tem natychmiast samemu księciu prymasowi donosiłem. Dla dróg złych nie mogłem wyjechać z Krakowa, jak dnia... maja wizytę jednak moją skończyłem w Kaliszu dnia 25 lipca; zwiedziłem szkół 21 przez siebie samego, to jest: szkoły Pińczowskie, Kieleckie, Radomskie, Górskie, Warszawskie dwie ks.pijarów i akademickie. Węgrowskie, Drohickie, Pułtuskie, Płockie, Łowickie, Rawskie, Piotrkowskie, Łęczyckie, Wieluńskie, Trzemeszyńskie, Poznańskie, Wschowskie, Rydzyńskie i Kaliskie. Szkoły Łomżyńskie i Szczucińskie ustąpiłem ks. prowincyałowi pijarskiemu, jako wydziałowe mu rektorowi, nie chcąc się narazić na przykrość, któraby mogła tknąć z dwóch wizyt razem; upatrywałem nawet w tem krok wartujący żartu, gdyby albo po mnie ks. prowincyał, albo ja po nim w kilka dni wizy‐tę odnawiał. Szkół Toruńskich P. Komisya nie kazała mi wizytować, jako tych, które się miały przenieść do Radziejowa.

Wyliczone dopiero szkoły na 4 dzielą się wydziały, to jest; na Wielkopolski, Małopolski, Mazowiecki i Pijarski. W wydziale Wielkopolskim miałem do wizyty szkół 4, w Małopolskim szkół 2, w Mazowieckim 6, w Pijarskim 9.

Wprzód powiem o każdym z osobna wydziale potem o pseudo-szkółce, którą także wizytowałem, dalej o konwiktach, na końcu przyłączę ogólne moje uwagi. Ile mi kolwiek przychodziło odwiedzać szkoły, starałem się zastanowić młódź szkolną nad celem, do którego przez edukację dążą, to jest: nad tymi obowiązkami, do których się dla ojczyzny przez edukację sposobią. Przekładałem więc najistotniejsze obowiązki stanu szlacheckiego, chcąc dać uczuć szlachetnej młodzi, iż jako jest przeznaczona zastępować wszystkie obowiązki stanu rządzącego w kraju, tak wcześnie sposobiąc się dopełnienia onych, powinna być ostrzeżoną o wszelkich gatunkach przesądów, które mieć możemy, jako ludzie, jako Polacy i jako szlachta. Ostrzegałem przytem, że ludzie urodzeni w stanie szlacheckim nie powinni nigdy pogardzać żadną inną klasą obywatelów, a mając zaszczyty z swego własnego urodzenia, obowiązani są tembardziej starać się o przymioty osobiste, które dopiero potrafią ich uczynić godnymi następcami cnoty swych poprzedników. Wszędzie takowy dyskurs był dobrze przyjęty, prócz województwa Łęczyckiego, gdzie powtórzywszy to zdanie, zasłużyłem na niechęć obywatelów, lecz z jakiej przyczyny, jużem o tem dał dokładną eksplikację.